Elektryczne samochody służbowe pojawia się na naszych ulicach szybciej niż te prywatne.

Wymiana floty w firmie na niskoemisyjne pojazdy ma – nawet w obliczu dzisiejszych cen – sens. Liczą się przecież niższe koszty eksploatacji, mniejsza awaryjność, a także zachęty ze strony rządu. Podobnie – w administracji publicznej. Ustawa zakłada stopniowe zastępowanie elektrykami samochodów spalinowych. W obu tych przypadkach codziennym użytkownikiem samochodów elektrycznych będzie ten sam Kowalski, polski pracownik administracji lub korporacji, którego nie stać na zakup własnego pojazdu. I aby mógł na co dzień się tym służbowym autem poruszać – będzie musiał go „tankować”.

 

Samochodów ma przybywać, infrastruktura do ich ładowania jest jednak bardzo skromna. Czy firma/urząd zapewni swojemu pracownikowi dostęp do punktu ładowania w siedzibie? Czy ten problem pozostanie jego kłopotem i będzie zmuszony nie tylko sam załatwić przydomowe gniazdko z prądem, ale również potrafić rozliczyć się z zużytej na cele służbowe energii elektrycznej?

 

Nad takimi kwestiami debatowali uczestnicy konferencji E-mobility podczas Międzynarodowych Targów Ekoflota.

 

Niskoemisyjna flota w firmie – czy ładowanie to wyzwanie?

Podstawowym problemem mieszkańców polskich osiedli jest brak dostępności do punktów ładowania we wspólnych garażach podziemnych czy zewnętrznych parkingach. O ile ten problem nie dotyka zupełnie właścicieli domów jednorodzinnych czy szeregowców, bywa że przestrzenie współdzielone nie są wyposażone w żadne gniazda prądu, nie mówiąc już o instalacji umożliwiającej montaż punktu ładowania. Ustawa co prawda nakłada obowiązek wykonania takiej instalacji w nowopowstających budynkach. Co jednak z tymi wybudowanymi wcześniej? Okazuje się, że w przypadku takiej potrzeby procedura jest tak zniechęcająca, że wnioskodawcy rezygnowali z pomysłu. Najpierw walka ze wspólnotą mieszkaniową, potem przeszkody techniczne (bo okazuje się, że wcale nie kłopot w prawnych) i przede wszystkim powszechny strach, że koszty obciążą wszystkich.

 

Uczestnicy konferencji zastanawiali się skąd ten lęk przed poniesieniem kosztów. Producenci urządzeń posiadają systemy do rozliczeń, nie ma przeszkód by instalować te systemy w nowych budynkach, jest to w zakresie możliwości deweloperów. Niestety wiedza deweloperów i administratorów jest w tym temacie niewielka, a mieszkańcy budynków istniejących nie umieją się dogadać. W Norwegii i Holandii to w interesie miasta jest zapewnienie punktów ładowania np. przy krawężnikach. Są osiedla, gdzie istnieją współdzielone miejsca parkingowe. Wszyscy też mają świadomość, że każdy płaci za siebie. Stacje ładowania podnoszą wartość nieruchomość i zarządcy są od tego by rozwojowe pomysły wspierać, wspólnoty mieszkaniowe nie mogą blokować potrzeb jednego z mieszkańców.

 

Niskoemisyjna flota w firmie – transport, logistyka, spedycja

Aby floty złożone z samochodów niskoemisyjnych rosły, potrzebne są zachęty. Być może strefy czystego transportu wymuszą na firmach zwrot w stronę niskiej emisji.

„Floty mamy najnowocześniejsze w całej Europie. Samochody maja średnio po 3-5 lat. Jesli więc mamy decydować się na wymianę: rozwiązanie ma być nie tylko ekologiczne, ale też ekonomiczne. Duże firmy z zachodu mają wpisaną w swoje strategie niskoemisyjność, rynek więc wymusi ją i u nas. Warto nie zapominać w tym kontekście o gazomobilności” – mówił Jacek Nowakowski – Gas Business Development Manager, Iveco Poland .

„Są oczekiwania wobec przewoźników, by mieli flotę niskoemisyjną. Miasta stopniowo zaczną się zamykać, więc to nie tylko troska o środowisko, a i o ciągłość biznesu, by nie stracić dostępu do klienta. Niestety nie tak łatwo kupic auto elektryczne. Choć mamy i srodki i strategie, na samochód trzeba długo czekać” – podkreślił Wiktor Zaremba – Sustainability Developer, IKEA Distribution Services

„Tak trudno kupić elektryka? Nie! Nissan produkuje ich najwięcej na świecie, ale rynek polski nie jest rozwinięty. Są co prawda zachęty, bodźce i zwiększa się zainteresowanie oraz popyt. Na niektóre auta trzeba poczekać do kilku miesięcy. Nie ma co straszyć. Bo elektromobilność to nie jest science fiction, to jest tu i teraz. To co wazne to to, że w Polsce nadal 80 proc. elektrowni pracuje na węgiel. Na zachodzie połowę energii uzyskuje się z OZE” – zauważyła Iwona Bartosik, Corporate Sales Manager oddziału NISSAN SCEE w Polsce.

„Technologie się polepszają, poprawia się zasięg, Przeciętny Francuz robi średnio 40km dziennie. Elektryki najlepiej sprawdzają się w mieście. Przy tym zbyt mało mówi się o hałasie. A przecież to nie tylko zanieczyszczenie powietrza, ale i szkodliwa głośność. I również zgadzam się: trzeba pamiętać o elektrowniach. Trzeba dbać o cały łańcuch” – przytakiwał Frederic Lustig – Prezes Zarządu, Carefleet .

źródło: wgospodarce.pl

Sprawdź, gdzie możesz naładować swój samochód elektryczny.